menu close menu


Ślub cywilny Moniki i Michała


Każda para biorąca ślub pokłada ogromne nadzieje w pogodzie. Wszyscy chcą, żeby było ładnie, najlepiej słonecznie i ciepło, ale nienazbyt gorąco. Bez opadów i silnego wiatru, które niszczą fryzury i wyprawiają cuda z welonem. Roztaczamy wizje, umawiamy się na plenery. A potem przychodzi życie w postaci deszczu, szaro-burego nieba i aury, która zmusza do zmiany planów.

Z Moniką i Michałem planowaliśmy plener przed ceremonią. Nie udało się – pogoda była tak bardzo nieżyczliwa, że musieliśmy zrezygnować, pomimo wcześniejszych dokładnych ustaleń. Suknia ślubna musiała być w idealnym stanie, dlatego wszelkie szaleństwa w deszczu musieliśmy stanowczo wykluczyć (na szczęście, jak się sami przekonacie, drugie podejście do sesji plenerowej było w pełni udane). Państwo Młodzi zaprosili mnie na kawkę abym nigdzie nie marzła, postanowiłam więc towarzyszyć im w czasie przygotowań do ślubu wykonując dodatkowo kilkanaście ujęć. Nie spodziewałam się, że w domu czekają na mnie nowe, zupełnie nieprzewidziane i spontanicznie podskakujące utrudnienia, w postaci małego, przesłodkiego psiaka. Nie było to więc łatwe zadanie – w kadr co chwila wpychał się Dżej Dżej ze swoim ciekawskim noskiem. Niemniej ujęłam wszystko, co chciałam.








Czas przygotowań minął szybko i już wkrótce byliśmy w drodze do sali ślubów na Ursynowie, gdzie miała się odbyć ceremonia.




Noi zaczęło się :)












Kilka dni później spróbowaliśmy ponownie zrealizować plener ślubny. Tym razem pogoda dopisała na tyle, że mogliśmy się cieszyć pięknym jesiennym słońcem, choć niestety temperatura pozostawiała wiele do życzenia. Warunki były szczególnie uciążliwe dla Panny Młodej, ale dokładaliśmy wszelkich starań, by nie marzła zbytnio i czuła się komfortowo. Nie poddawaliśmy się i udało nam się zrealizować wszystkie pomysły w niecałe dwie godziny.






reportaż, Siedlce, fotograf ślubny, fotografia plenerowa, sesja zdjęciowa, fotografia ślubna

Inne artykuły